Uwaga, dziś podzielę się z Wami moimi ulubionymi serialami. Wiem, że seriale kradną nam czas, jestem tego świadoma. Chociaż.. Czy naprawdę kradną czas? Czy jest to ten megaproduktywny czas naszego odpoczynku, odcięcia się od rzeczywistości? Ja tak przynajmniej mam: seriale pomagają mi obniżyć poziom stresu. Wczuwam się w życie całkiem kogoś innego, przeżywam emocje postaci z seriali, płaczę ze szczęścia, smutku i radości i przeżywam, po prostu. A ja kocham przeżywać! Dlatego, w sumie, nie uważam, że serial kradnie mi czas. Oczywiście, z umiarem, tylko wieczorami, tylko kiedy naprawdę mam wolne. Wtedy, kiedy jest czas na odpoczynek, to odpoczywam m.in. serialami.

No więc, oto te moje faworyty:

ORANGE IS THE NEW BLACK
Tutaj chodzi o kobiety w więzieniu. Po prostu: kobiety w więzieniu i ich życie w tym więzieniu. Każda ma swoją historię, niektóre mają razem wspólne historie. I wszystko jest, jednym słowem powalone. I to mi się tu podoba, to że wszystko może być powalone i dziwne – bo są w więzieniu. Nie ma tu żadnej bajki o księżniczce (chociaż pomyśleć głębiej: jest jeden mały wątek, który przypomina coś z bajki o księżnicze, ale nie chcę spojlerować).

Podoba mi się właśnie to, że aktorki wyglądają.. jakby to ująć? Brzydko. Bez makijażu, bez żadnych wymysłów, perfekcji. I tak brzydko wyglądają, że aż ładnie. Bo podczas oglądania poznajemy je i ich charaktery.
Niedawno pojawił się ten jeden, ostatni sezon. Oglądnęłam do końca i nie zawiodło. Polecam!

RANCZO
Kiedy mówię ludziom, że KOCHAM serial Ranczo, często dostaję wyśmiewające reakcje. Bo to przecież zwykły, polski serial, taki z tv, taki sobie. Serio? Trzeba popatrzeć głębiej. Ten, kto napisał Ranczo, dobrze wiedział, co robi. Moim zdaniem ten serial jest ge-nia-lny! Przedstawia, tak jakby, całą Polskę (a może i cały świat) na przykładzie jednej, małej wioski. Dodatkowo ogromne brawa dla Cezarego Żaka – odwalił tu kawał dobrej roboty, grając nie jedną – a dwie role naraz i wyszło mu to przezarąbiście, podziwiam. Dodaj jeszcze niesamowite poczucie humoru i voila! Ranczo! Jak tylko będę w okolicach Warszawy, to już mam zapisane na moim bucketliscie, że wstąpić muszę do wioski Jeruzal – tam gdzie nagrywano ten serial.

THE AMERICANS
Tutaj też moje wielkie wow. Tylko inne wow. Trzyma w napięciu. Chodzi o dwoje dorosłych, z Rosji, są szpiegami w USA. Ale! Ich dzieci nic nie wiedzą, sąsiedzi nic nie wiedzą, nikt nic nie wie. Odwalają typową amerykańską rodzinę i to im świetnie wychodzi. Szpiedzy pierwsza klasa. Dalej spojlerować nie będę ale polecam całym sercem, jeśli lubisz napięcie i trochę amerykańskiej telenoweli. No i styl lat 80. – też mnie osobiście jeszcze przekonuje. Uwielbiam.

SUITS (W GARNITURACH)
Suits jest o adwokatach. Tak naprawdę to mało co obchodzą mnie te ich sprawy i pierdoły kancelarii. Kocham za magiczne poczucie humoru, mój ulubiony człowiek garniturów to Louis, a i wątki miłosne trzymają w napięciu i to nieźle. Ale ja to taka romantyczka jestem trochę, trochę bardzo. Więc to ja. Jeśli Ty też, jak ja, to bardzo polecam.
PS: Nawet po opuszczeniu serialu przez Meghan Markle – dalej jest super 🙂

ORPHAN BLACK
To to to! Mamy tu troszkę coś innego, coś na co nigdy bym nie wpadła, że to w moim stylu bo Sci-Fi i te sprawy, i klony i takie tam. Ale również: poczucie humoru i chęć odkrycia prawdy i co będzie dalej, łooooo madko! Dobry, dobry serial jest.

FRIENDS (PRZYJACIELE)
NAJLEPSZE CO WIDZIAŁAM. Serio. Niby banalne, przetarte, ale nie dla mnie. Tutaj poczucie humoru wygrywa wszystko ponad wszystko. Oglądnełam wszystkie odcinki, od początku do końca i oglądam dalej. Co wieczór: odcineczek Friendsów dla rozluźnienia musi być. Ten serial to moje Guru.

EPISODES (ODCINKI)
A to ciekawe! Matt Blanc czyli Joey z Friendsów gra tutaj.. samego siebie! Serial Episodes przedstawia jego życie jako aktor i to, jak sobie radzi w showbiznesie kiedy wszyscy kojarzą go tylko i wyłącznie z Joey’m. Lecz nie dajcie się zmylić tym moim opisem. Nie jest to żaden dokument czy realityshow ani nic w tym stylu. Jest to naprawdę prawdziwy serial, z niby ‚fikcyjnymi’ postaciami. Mi się podobało.

THE MENTALIST (MENTALISTA)
Fani kryminałów mogą już znać. A jeśli nie, to poznajcie. Mentalista to człowiek – mężczyzna przystojny, aż miło popatrzeć, ma gość klasę i styl i w ogóle (przepraszam Woody, że ja tak o innym). Zajmuje się on ‚wyczuwaniem’ sytuacji, rozwiązuje zbrodnie, których nikt nie może rozwiązać przez samą intuicję i wiedzę o ludziach i sytuacjach. Jest tutaj też wątek miłosny, połączony z mocnym kryminałem. No, co ja tu będę mówić, też polecam.

13 POSTERUNEK
Skoro już siedzimy w kryminałach… 🙂 Nie no, tak na serio: jestem fanką Cezarego Pazury – to po pierwsze. Po drugie: on w kombinacji z resztą aktorów serialu za każdym razem mnie rozwalają. Potrafię wybuchać niczym granat śmiechem. Oczywiście jest to też taki powrót do dzieciństwa, już jako dziecko widziałam kawałki 13 Posterunku w tv. Ale do tej pory się nie znudziło.

DESPERATE HOUSEWIVES (GOTOWE NA WSZYSTKO)
Och! I jeszcze kolejny serial, który tak mocno kocham: Gotowe Na Wszystko. Oglądnęłam aż dwa razy od początku do końca. Niby to takie babskie i takie tam, ale każda typowo amerykańska pani domu ma tutaj swoje darksajdy, wzloty, upadki. Każda jest inna i każdej charakter uwielbiam. Niektóre sceny są jak z horroru, inne lekko-kryminalne, podczas wielu scen mój śmiech nie może się zatrzymać, są i sceny mocno-emocjonalne. Ten serial to wszystko razem wzięte: od wątków miłosnych po megakomedię po mroczność, aż do łez i znowu śmiechu. No, w sumie, to chyba typowo babski serial, a jednak 🙂